Co powiedzieć obcej osobie

 

Siedzi przede mną chłopiec. Taki mały, rudy i piegowaty. Zwyczajny zupełnie. To nasze pierwsze i prawdopodobnie ostatnie spotkanie. Chwilę później przeglądam papiery i… wychodzi na to, że rudzielec jest łobuzem, złośliwcem i nieukiem.

 Hej –rzucam –jesteś fajnym, dobrym chłopcem, wiesz? Nie pozwól sobie wmówić, że jest inaczej.

Rudzielec zdziwiony chwilkę patrzy i w końcu uśmiecha się.

Słowa mają moc.

Dawno temu, ktoś kogo ledwo wtedy znałam, powiedział jak mnie widzi. A tak naprawdę jak nas – mnie i Ł.- widzi. Powiedział, że widzi potencjał, że widzi dużą wartość. Powiedział to tak normalnie, zupełnie szczerze i bez patosu. I ja się w tamtym czasie chwyciłam tych słów, jak liny nad przepaścią. Chociaż nie widziałam siebie taką, to ze wszystkich sił zapragnęłam taką się stać. Ba, uwierzyłam wtedy, że taka być mogę.

Słowa mają moc.

Kiedyś spotkałam pewną dziewczynę. Zatrzymała się na kilka dni u takiej fajnej, bliskiej mi Moniki. Ta dziewczyna – Arabka- była zjawiskowo piękna. Miała regularne rysy, piękne włosy. Coś było w niej takiego, co sprawiało, że nie mogłam oderwać od niej oczu, nie mogłam się napatrzeć. Była do tego stopnia wyjątkowa, że aż chciałam podejść i powiedzieć jej komplement: „Cześć, może to trochę głupio zabrzmi, ale jesteś naprawdę piękną osobą. Masz niesamowitą, niespotykaną urodę. Dawno nie widziałam kogoś tak ładnego.” Monika przedstawiła nas sobie. Trochę porozmawiałyśmy. Uśmiechnęłam się, spytałam, czy nie marznie w Polsce. I koniec.

Nie powiedziałam nic więcej. Bałam się. Wstydziłam. W sumie to przecież zupełnie obca mi osoba, nieznajoma. Jednak jakoś nie mogłam o niej zapomnieć. Po tygodniu podpytałam Monikę, co to za dziewczyna. Monika popatrzyła na mnie, chwilę pomilczała i zaczęła opowiadać. Historia, którą od niej usłyszałam była pasmem cierpienia, poniżenia i udręki. Usłyszałam o najgorszych rzeczy, jakie mogłam sobie wyobrazić. Usłyszałam o ciągłej walce tej pięknej dziewczyny, z ludźmi od niej silniejszymi, z ludźmi, którzy ludźmi nie powinni się nazywać. Ta sponiewierana, piękna dziewczyna w końcu ucieka. Trafia na chwilę do Polski. Potem ucieka jeszcze dalej.

Wiesz co jest dziwne – mówi pod koniec Monika – że ona jest taka ładna, a nienawidzi swojego wyglądu. Nie może na siebie patrzeć. Mówi, że jest obrzydliwa.

To dlatego mówię, co myślę rudemu chłopcu. To dlatego, pomimo, że się wstydzę, staram się mówić dobre słowa obcym mi ludziom. Zjawiskowo piękna dziewczyna, której serce krwawiło od ran, nie usłyszała ode mnie nic, bo mój komfort był ważniejszy.

Słowa mają moc.

5 listopad 2014

Kasjerka rozlicza zakupy klienta przede mną. Wieczór, zmęczeni ludzie.

To proszę mi to dać i będzie mi pan winien 15 gr – mówi. Klient burczy pod nosem coś, że zapomni.

Jak to, przecież ma pan dobrą pamięć – mówi z przekonaniem kasjerka i patrzy na niego.

– Będzie pan pamiętał, dlaczego ma pan zapomnieć.

Stojący w kolejce ludzie kryją uśmiech, klient też. Atmosfera się zmienia.

Jest pani wspaniała – mówię, podchodząc do kasy z zakupami. Uśmiechamy się do siebie. Czasami tak niewiele trzeba. Naprawdę niewiele.

Słowa mają moc.

 

 

Źródło grafiki: pixabay.com

 

To też może Cię zainteresować

4 komentarze

  1. Swietnie napisana, zgadzam sie z Toba w 100%. Wciaz za malo mowimy dobrych i pozytywnych rzeczy ludziom. Cos czuje, ze Twoje przyjaciolki dobrze zrobily namawiajac Cie na bloga.
    Powodzenia 🙂

    1. Dziękuję. Zauważyłam, że mówiąc innym dobre rzeczy sami też czujemy się lepiej. I to jest takie fajne 🙂

  2. Dobrze że piszesz. Małe wielkie rzeczy o których warto rozmawiać. Dzięki że zdecydowałaś się założyć bloga 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *