Siedmiolatek i samobójstwo

Sobota. Wietrzny, jesienny dzień. Dzieciaki siedzą w kuchni zajadając owsiankę z żurawiną. Luźna rozmowa o byciu starym i młodym zostaje skwitowana przez BT.

Wolę już być starym dziadem, niż małym bobasem.

No raczej starym dziadem, to i tak kiedyś zostaniesz – odbijam piłeczkę.

A skąd wiesz? Może w wieku 30 lat umrę, albo popełnię samobójstwo – beztrosko stwierdza BT i dalej pochłania owsiankę.

A mnie w środku mrozi.

Są sytuacje, których chciałabym ze wszystkich sił uniknąć, których najzwyczajniej w świecie się boję. I chciałabym, żeby moje dzieci te sytuacje nigdy nie dotknęły. Chcę je ochronić od tych wszystkich złych rzeczy. Wiem jednak, że zamykanie oczu, odwracanie głowy nie pomoże. A co pomoże? Jak zareagować?

Można palnąć dzieciaka w łeb. To według mnie łatwiejszy sposób.

Co to za głupoty gadasz!

Toż to grzech jest straszny!

Wypluj te słowa i odpukaj w niemalowane!

Niech Ci to nigdy do głowy nie przychodzi!

Jest też trudniejszy sposób. Przynajmniej dla mnie. Podchwycić wspomniany temat. Spróbować porozmawiać o tym samobójstwie. Choć strach serce ściska. Choć sobotni poranek przy stole z owsianką nie pasuje do tego tematu. Bądźmy szczerzy – żaden dzień nie pasuje.

Zaczynam więc tak jak mogę najłagodniej, bez osądzania, bez krzyku. Ze spokojem, przynajmniej na zewnątrz.

Synku, jak myślisz, jacy ludzie popełniają samobójstwo?

Rozmawiamy o ludziach, którzy są bardzo, bardzo nieszczęśliwi. Którzy czują się samotni, niepotrzebni. Rozmawiamy o dzieciach wyśmiewanych w szkole, które tak bardzo cierpią, że wybierają śmierć. Pytam Starszaki, co można zrobić, gdy jest się świadkiem takiej sytuacji, co można zrobić, gdy jest się ofiarą. Gdzie można szukać pomocy, jak reagować, jak się bronić. Rozmawiamy o tym, że życie jest darem. Rozmawiamy o walce o własne szczęście. O tym, że czasami ktoś może próbować zniszczyć cudze życie. I o tym, żeby się nie dawać, że życie może być piękne.

Z pokoju obok przychodzi Ł. Staje obok mnie, a ja czuję, że atmosfera się rozjaśnia. Czuję, że zrobiłam, co mogłam, że Starszaki coś zrozumiały. Że luźna rozmowa w sobotni ranek z owsianką na stole zostanie w nich. Nawet jeśli nie w głowie, to w sercu.

Bo życie może być piękne.

 

 

Źródło grafiki: pixabay.com

To też może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *