Zanim osiwieję

Czasami lubię popatrzeć sobie na zdjęcia, które ludzie umieszczają na Facebooku. Zaintrygowała mnie jedna para z pewnej grupy, której jestem członkiem. Zerkam najpierw na zdjęcie Jego. Starszawy, długie siwiejące włosy niedbale związane w kucyk, cześć kosmyków  wymyka się i okala uśmiechnięta twarz.

– Jaki świetny koleś – myślę. Patrzę na to zdjęcie i widzę wolność, dzikość. Potem zerkam na Jej zdjęcie. Starszawa, uśmiechnięta, rozpuszczone ciemne włosy przeplecione są siwymi kosmykami.

– Jaka zniszczona, zaniedbana kobieta – myślę. I w tym momencie łapię się za głowę, gryzę w język i pukam w czoło. Ale jest już za późno. Już pomyślałam.

Ja, która zdawałoby się, że nie mam problemu z szufladkowaniem ludzi. Ja, która ma dość liberalny stosunek do narzucania kobietom trendów i mód. Ja, tak właśnie pomyślałam.

Siwe włosy – czasem pojawiają się wcześniej, a czasem później. Bo geny, bo stres, bo wiek. Bo życie dało potężnego kopa i na włosach pozostał taki niezmywalny ślad. Bywa różnie. Niektórzy pozostawiają te włosy widoczne i im to nie przeszkadza, niektórzy przykrywają je farbą. Do tej pory myślałam, że nie mam z tym problemu. A jednak. Jego siwe włosy  w ogóle mnie nie wzruszyły. Jej, od razu wzbudziły we mnie pejoratywne skojarzenia. Nie mogę o tym zapomnieć. Co takiego jest w tych siwych kobiecych włosach, że zamiast synonimu mądrości, doświadczenia, starszego wieku, pojawia się myśl, że Ona jest brzydka, że nie dba o siebie. Co to się ze mną porobiło? W co ja się wkręciłam?

Dlatego piszę tu dla siebie, jak w pamiętniku, żebym nie zapomniała. Siwe włosy to po prostu włosy bez melatoniny. I już. I, jak to BT zwykł powtarzać : „Koniec, kropka.”

Sama w temacie siwych włosów jeszcze teoretyzuję, bo…

– O, nowa fryzura – zagaduję koleżankę.

 – Tak – potwierdza – i kolor też. Bo wiesz, czasem musisz i przyciąć, i pogłębić kolor jednocześnie.

Patrzę na nią trochę mętnym wzrokiem.

 – No, bo jak farbujesz włosy – kontynuuje i przerywa widząc to moje spojrzenie.

 – Farbujesz włosy, prawda? – upewnia się.

– Yyyyy – zastanawiam się, co by tu odpowiedzieć. Tak naprawdę nie wiem, czy moje domowe pasemka zrobione na babskiej nasiadówie  kilkanaście lat temu się liczą się jako farbowanie.

 – Nie masz siwych włosów? – podpytuje koleżanka.

 – No, mam, dwa – odpowiadam zgodnie z prawdą.

 

 

Źródło grafiki: pixabay.com

To też może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *