Wystarczy tak niewiele

Jest taki chłopczyk  – Oktaś, który urodził się i mama go nie chciała. Bo Oktaś, śliczny maluch, był chory, bardzo chory.  Po pewnym czasie Oktasia przygarnęli jego Prawdziwi Rodzice – anioły – choć ludzie z krwi i kości. Patrzę czasem na Oktasiowy profil. Czytam o nim, o nich. O walce, wierze, nadziei i miłości. Czytam, myślę, wzdycham, modlę się. Obserwuję z daleka.  Miesiąc temu jednak coś się zmieniło.

– Napisz do nich – powiedział Przyjaciel  – napisz o tym, co o nich myślisz.

W sumie wiedziałam, co napisać. Miałam te słowa wyryte głęboko w sercu. Choć wydawały się zwyczajne, to nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że są istotne.

Nie napisałam. Głowa zwyciężyła. Introwertyzm.

– Po co się pchać w czyjeś życie z moimi patosami. To bardzo osobiste.  Nie znają mnie, jestem dla nich obcą osobą. Nie wiem jak to przyjmą – myślałam sobie.

Minął miesiąc i Oktaś znów przyciągnął mój wzrok.

– Napisz do nich – usłyszałam znowu. Tym razem głośniej, wyraźniej.

– Są zmęczeni, jutro operacja.

– Właśnie dlatego napisz.

Usiadłam i zaczęłam pisać.  Pisałam o pewnym  fragmencie z Mądrej Księgi. O tym, że przyjęli przybysza, nakarmili i napoili. O wielu innych rzeczach. Z każdym linijką serce biło mi mocniej. Zaczęły płynąć łzy, rozkleiłam się zupełnie. Ł. siedział ze mną w salonie, a ja pisałam, pisałam i łzy kapały na klawiaturę. Potem próbowałam mu wytłumaczyć, co się stało, dlaczego właśnie teraz, skąd to wszystko. To było takie irracjonalne. Przecież pisałam do nieznajomych, tak z butami w ich prywatność weszłam…  A potem Synek Przylepa zakwilił, więc poszłam do niego. I choć ostatnio między nami iskrzy i grzmi, to przytuliłam go, pocałowałam  i długo głaskałam po stópkach. Patrzyłam na pyzatą buzię, która sama pochłania zupę, na krągłe nóżki, które szybko biegają za piłką, na pulchne rączki, które zamalowują każdą powierzchnię domu. Patrzyłam na ten skarb, a serce miałam pełne wdzięczności.

Dziś napisali do mnie Prawdziwi Rodzice. Podziękowali, opowiedzieli  o tym, dlaczego ten właśnie wysłany przeze mnie fragment jest dla nich taki istotny.

A ja rozpłakałam się ponownie.

Przełamać swój wstyd, wyjść poza swoja strefę komfortu, z obserwatora i słuchacza stać się wykonawcą. Wystarczy tak niewiele.

 

 

Źródło grafiki: pixabay.com

To też może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *