Zanim osiwieję

Czasami lubię popatrzeć sobie na zdjęcia, które ludzie umieszczają na Facebooku. Zaintrygowała mnie jedna para z pewnej grupy, której jestem członkiem. Zerkam najpierw na zdjęcie Jego. Starszawy, długie siwiejące włosy niedbale związane w kucyk, cześć kosmyków  wymyka się i okala uśmiechnięta twarz.

– Jaki świetny koleś – myślę. Patrzę na to zdjęcie i widzę wolność, dzikość. Potem zerkam na Jej zdjęcie. Starszawa, uśmiechnięta, rozpuszczone ciemne włosy przeplecione są siwymi kosmykami.

– Jaka zniszczona, zaniedbana kobieta – myślę. I w tym momencie łapię się za głowę, gryzę w język i pukam w czoło. Ale jest już za późno. Już pomyślałam.

Czytaj dalej

Kim jest twoje dziecko, gdy go nie widzisz?

BT wraca do domu ze szkoły. Plącze się po kuchni, coś tam podjada. Kręci się i kręci. W końcu się odzywa.

– Mamo, dziś na lekcji mówiliśmy o swoich dziadkach. K. zgłosiła się i powiedziała, że jej dziadek jest pijakiem. Wszyscy zaczęli się śmiać oprócz dwóch osób. Wiesz kto się nie śmiał?

– No pewnie ty i jeszcze ktoś – odpowiadam.

– Tak, ja i I. się nie śmialiśmy – przyznaje.

– A dlaczego synku się nie śmiałeś? – podpytuję.

Patrzy na mnie ze zdziwieniem, jakbym była jakaś przygłupia.

Czytaj dalej

Po co komu stół.

 

Stół. Taki prosty mebel, a może znaczyć tak wiele.  Dobry stół to takie serce domu. Przy stole kręci się życie. Przy stole się dzieje. Tu można ogrzać się rano kubkiem gorzkiej kawy lub słodkiego kakao. Tu można zerkać na dzieciaki, gdy odrabiają lekcje, mieszając jednocześnie zupę w garnku. Na stole dobrze zagniata się ciasto na chleb, na pierogi i kluski. Przy stole lukruje się ciasteczka i dekoruje torty. Przy stole dobrze się rozmawia. Można przycupnąć na krześle, rozsiąść się na sofce i pogadać tak od serca.  

Czytaj dalej

Dobrzy ludzie sa wśród nas

 

Jest 24 listopad 2016 roku. Marysia idzie w kierunku parkingu centrum handlowego. Myśli, że nie ma wyjścia, że to ostatnia deska ratunku. Dziecko w szkole, więc ma trochę czasu. Może się uda. Może Bóg sprawi, że ktoś pomoże, ktoś zauważy. Staje nieopodal wejścia do centrum. Z puszką w ręku, ze wstydem na twarzy i rozpaczą w sercu. Może się uda, może ktoś pomoże.

Czytaj dalej

Bohater naszych czasów

Jadę. Spóźniona i zmęczona wlokę się w korku. Jest zimno i ciemno. A potem, gdy już dobiegam pół godziny później, zatrzymuję się, żeby pomóc B. i jego mamie. Trochę specjalnie opóźniam swoje wejście na salę, więc powieszę kurtkę i zagadam z B. On co prawda nie mówi, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Mama mu dziś założyła specjalny krawat, który miga i gra kolędę. Żartuję, że jest taki wyelegancony i że jest bardzo na czasie. Ostatnio Madonna miała taką migającą muchę na uroczystej gali. Śmiejemy  się i wspólnie wchodzimy. Mama B. – starsza kobieta. Zupełnie zwykła, normalna. Bohaterka. Zabiera B. do sklepu, na spacery. Codziennie, od wielu, wielu lat.

Na salę wchodzić nie chciałabym, bo niezręcznie się czuję słysząc zdawkowe „Wszystkiego najlepszego”. Niezręcznie się czuję, gdy sama życzę „Zdrowia i pomyślności” bez względu na osobę stojącą przede mną. Chciałabym inaczej. Chciałabym powiedzieć prawdę, co myślę, z serca. I dotknąć serca drugiej osoby. Ale do tego potrzeba czasu i odwagi. A ja nie zawsze je mam.

Czytaj dalej

Pomimo bólu

W Wielkiej Brytanii mieszka pewna kobieta. Jest poważnie chora. Pomimo, że z jej chorobą da się żyć, przysparza ona wiele bólu, wiele cierpienia. Kobieta czuje ból niemal cały czas. Nie chce tak żyć. Z powodu bólu podejmuje się nieudanej próby samobójczej. Potem, z powodu bólu staje się bojowniczką eutanazji na życzenie. Tak bardzo boli.

Czytaj dalej

Siedmiolatek i samobójstwo

Sobota. Wietrzny, jesienny dzień. Dzieciaki siedzą w kuchni zajadając owsiankę z żurawiną. Luźna rozmowa o byciu starym i młodym zostaje skwitowana przez BT.

Wolę już być starym dziadem, niż małym bobasem.

No raczej starym dziadem, to i tak kiedyś zostaniesz – odbijam piłeczkę.

A skąd wiesz? Może w wieku 30 lat umrę, albo popełnię samobójstwo – beztrosko stwierdza BT i dalej pochłania owsiankę.

A mnie w środku mrozi.

Czytaj dalej

Wolny dzień matki

Od czasu do czasu dzieci mają wolne od szkoły. Co za tym idzie i matka ma wolne. Tak też było w piątek. Plany na spędzenie wolnego dnia matki poczyniłam już miesiąc temu. Odwiedzić chciałam znajomą. Nie widziałyśmy się dawno, dzieci nasze się lubią. Także tego.

Harmonogram dnia zawierał pobudkę, śniadanie, wyjazd i powrót w godzinach około-południowych, coby Synek Przylepa na drzemkę zdążył do domu. Żeby wszyscy byli szczęśliwi i w dobrym humorze i wyspani. Tak na spokojnie, bez spiny. Kunsztownie rozpisany plan wziął w łeb. Synek Przylepa, zamiast spać do 7.30, zdecydował, że zacznie dzień od 6. Tak dla odmiany.

Czytaj dalej

Nie tylko słowa

Ostatnio byłam bardzo zajęta. Dnie spędzałam w pracy, w domu, w aucie. Wieczory zaś poświęcałam na czytanie. Czytałam. Dużo czytałam. Czytałam wywiady. Te za i te przeciw. Czytałam wypowiedzi lekarzy i prawników. Stanowiska fundacji, stowarzyszeń i indywidualne wpisy. Czytałam wypowiedzi kobiet i mężczyzn. Czytałam też projekt ustawy. Kilkakrotnie.

Im dłużej czytałam, tym bardziej było mi niewygodnie, tym ciężej, tym trudniej. Nie z powodu moich poglądów, ale z powodu tego, co zobaczyłam i usłyszałam.

Czytaj dalej

Zatrzymać się na chwilę

Świat pędzi, a ja z nim. Z wywieszonym językiem, z otwartym kalendarzem i mnóstwem spraw na głowie. Świat pędzi i pędzić będzie. Nie zamierza przestać, dlatego to ja sama muszę zdecydować kiedy chcę się zatrzymać. Nie na długo. Na chwilkę. Zebrać siły, zadbać o siebie, o to żeby z tego świata nie wysiąść tak zupełnie.

Czytaj dalej