Rodzicielstwo bez lukru

W ubiegłą sobotę minął dokładnie rok, od kiedy po raz trzeci zostałam mamą. Kiedyś może wrzucę opis, jak to było z narodzinami Synka Przylepy. Dziś pora na małe podsumowanie. Każde z moich dzieci jest inne. Mają inne temperamenty, potrzeby, mają nawet inne upodobania kulinarne. Niby to takie normalne, ale za każdym razem czułam się zdziwiona tym, że moje kolejne dziecko różni się od poprzedniego. Myślałam, że Synek Przylepa nie zaskoczy mnie tak bardzo. Byłam byłam przecież doświadczoną po wcześniejszej dwójce mamą. Rzeczywistość jednak okazała się inna.

Czytaj dalej

Pytanie, które tnie jak brzytwa

Jest takie pytanie – zgoła niewinne i nieszkodliwe – które potrafi zranić bardziej niż kąśliwe słowo, które potrafi niejedną osobę doprowadzić do łez.

Historia miała miejsce czternaście lat temu. Wychodzę z koncertu i widzę, że mój brat z malutką córką na ręku rozmawia z naszym wspólnym kolegą (nazwijmy go R). R. gada, a przy okazji uśmiechała się do kilkumiesięcznego maleństwa. Ot, taka zwykła scena: dwóch facetów i malutkie dziecko. Podchodzę, wyszczerzam się i mam na końcu języka taką dowcipną uwagę skierowaną do R. – Nie ma co się tak do cudzych dzieci uśmiechać, tylko trzeba się o własne postarać.

Czytaj dalej