Dzieci wychowują się przy okazji

Dzieci wychowują się przy okazji. Między porannym zrywaniem z łóżka, a wieczornym zaganianiem do mycia zębów. Między gotowaniem obiadu, a odrabianiem lekcji. W tych setkach poleceń dziennie, w tych napomnieniach i połajankach. W żartach, śmiechach i wygłupach. Dzieci wychowują się, gdy nam się nie chce nawet podnieść oczy znad monitora, na: „Mamo, a dlaczego…”. Dzieci wychowują się słysząc zdawkowe „Poczekaj”, gniewne „Zamknij się”, czy szybko rzucone „Za moment”.

Czytaj dalej

Kim jest twoje dziecko, gdy go nie widzisz?

BT wraca do domu ze szkoły. Plącze się po kuchni, coś tam podjada. Kręci się i kręci. W końcu się odzywa.

– Mamo, dziś na lekcji mówiliśmy o swoich dziadkach. K. zgłosiła się i powiedziała, że jej dziadek jest pijakiem. Wszyscy zaczęli się śmiać oprócz dwóch osób. Wiesz kto się nie śmiał?

– No pewnie ty i jeszcze ktoś – odpowiadam.

– Tak, ja i I. się nie śmialiśmy – przyznaje.

– A dlaczego synku się nie śmiałeś? – podpytuję.

Patrzy na mnie ze zdziwieniem, jakbym była jakaś przygłupia.

Czytaj dalej

Siedmiolatek i samobójstwo

Sobota. Wietrzny, jesienny dzień. Dzieciaki siedzą w kuchni zajadając owsiankę z żurawiną. Luźna rozmowa o byciu starym i młodym zostaje skwitowana przez BT.

Wolę już być starym dziadem, niż małym bobasem.

No raczej starym dziadem, to i tak kiedyś zostaniesz – odbijam piłeczkę.

A skąd wiesz? Może w wieku 30 lat umrę, albo popełnię samobójstwo – beztrosko stwierdza BT i dalej pochłania owsiankę.

A mnie w środku mrozi.

Czytaj dalej

Wariaty

Wieczór. Synek Przylepa śpi. Starszaki myją zęby, przebierają się w piżamę. Krzątam się po ich pokoju, tu podniosę spodnie, tam skarpetki.

Mamo, a czy zwichnięcie i złamanie to jest to samo?

Nie, synku, zwichnięcie jest w stawie, czyli w miejscu, gdzie łączą się dwie kości, a złamana może zostać sama kość – odpowiadam i wywołuję wilka z lasu. Przytłacza mnie lawina pytań:

Czytaj dalej

Rodzicielstwo bez lukru

W ubiegłą sobotę minął dokładnie rok, od kiedy po raz trzeci zostałam mamą. Kiedyś może wrzucę opis, jak to było z narodzinami Synka Przylepy. Dziś pora na małe podsumowanie. Każde z moich dzieci jest inne. Mają inne temperamenty, potrzeby, mają nawet inne upodobania kulinarne. Niby to takie normalne, ale za każdym razem czułam się zdziwiona tym, że moje kolejne dziecko różni się od poprzedniego. Myślałam, że Synek Przylepa nie zaskoczy mnie tak bardzo. Byłam byłam przecież doświadczoną po wcześniejszej dwójce mamą. Rzeczywistość jednak okazała się inna.

Czytaj dalej

Życie na wsi

Życie na wsi nie musi być nudne.

Dzieci poszły parzyć herbatę, z własnoręcznie zerwanej pokrzywy, w kawiarce, na prawdziwym ogniu rozpalonym w swojej bazie. Bazie ukrytej w niedostępnym miejscu sadu. Tej bazie, którą rok temu nieomal puścili z dymem. Dziś do eksperymentowania wrócili mądrzejsi o nowe informacje – sypanie suchej trawy i przeterminowanej mąki nie ugasi ogniska, a wręcz przeciwnie, roznieci je jeszcze bardziej.

Czytaj dalej

Ważne vs pilne

Kręcę się po domu i wzdycham, bo rozgrzebałam tyle rzeczy i nie skończyłam. Doba za krótka, sił za mało, spraw natłok i każda woła, że chce być pierwsza. Tak czasem jest. Właśnie uspałam Synka Przylepę. Za oknem wieczór, a mam jeszcze tyle do zrobienia.

Czytaj dalej

Dzieci z Bullerbyn

Dzieci z Bullerbyn to poszukiwacze przygód – niemal codziennie widzę je przez okno. Biegają w piankowych butach na nogach, czasem nawet w skarpetach, względnie w kaloszach, gdy planują wyprawę w leśne knieje. Mają swoje bazy, swoje kryjówki, swoje skarby i tajemnice. Mają swój dziecięcy świat. Czasami wchodzę w ten świat, bo obiad, bo Szkoła Muzyczna, bo inne obowiązki. Ale nie chcę nadzorować, nie chcę zbytnio korygować, nie chcę dreptać krok w krok za nimi. Bo po co?

Czytaj dalej

Co ma kura do śliwek

Taka sytuacja.

Niedziela, cała rodzina w samochodzie w podróży do miasta. Starszaki przekomarzają się na tyłach samochodu, Synek-Przylepa z pasją gryzie grzechotkę. W tle śpiewa ulubiony ostatnio Michał Rassek.

My siedzimy i gadamy. BT powiedział ostatnio, że jego kolega brzydko mówi. Przeklina po prostu. Mówi KURA przez WU.

Czytaj dalej