Otwórz oczy

Otwórz oczy i popatrz dookoła. Może pracujesz zdalnie z domu i czujesz, że dochodzisz do krańca swoich możliwości. Może jeździsz do pracy i wyjście z domu pełnego dzieci traktujesz jak urlop. Albo jedziesz do pracy jak na front i nie wiesz, czy wrócisz. Może masz ochotę udusić ministra edukacji/nauczycieli/dzieci/za bałagan edukacyjny.
Może tak masz. Może masz już dość. Dość siedzenia w domu.
Czytaj dalej

Dziewczyna z lasu

Kilka dni temu natrafiłam na informację, że zaginęła dziewczyna. Poszła na spacer i już nie wróciła. Ostatecznie została odnaleziona. Poczytałam wiadomości o niej i tak jakoś bardzo mi zapadła w serce. W pewnym momencie mojego życia też  miałam dwójkę dzieci. Dokładnie w takim wieku, jak jej maluchy. I zaczęłam przypominać sobie jak to było. Dwójka małych dzieci.  Wtedy różne rzeczy mogą się wydarzyć. Szczególnie, gdy na kilka dni zostanie się tylko z maluchami, bez nikogo. Można chodzić pół dnia w piżamie. Można przez cały dzień odsypiać nieprzespaną noc.  Można nie myć się i nie czesać włosów. Można wiele dni żywić się gotowanym makaronem i kanapkami. Można samemu chodzić dookoła domu płacząc z bezsilności. 
Czytaj dalej

Światełko w tunelu

Wczoraj wieczorem znowu się popłakałam. Siedziałam z dziećmi i rozmawiałam o strajku nauczycieli. Jak co dzień, od kilku dni. Całe swoje dotychczasowe zawodowe życie spędziłam w oświacie. Obecna sytuacja łamie mi serce. Wyraźny podział: rządzący – nauczyciele, strajkujący – nie strajkujący. Są jeszcze rodzice, dzieci, kuratoria, dyrektorzy i egzaminujący. Polaryzacja opinii, eskalacja przemocy słownej, szczególnie w wirtualnym świecie. Straszne, straszne słowa szyderstwa   po obu stronach barykady. I ta pogarda.
Czytaj dalej

Nie rzucę kamieniem

W góry poszedł Człowiek. I został tam. Nie zejdzie. Nie wróci do swojej rodziny. Nie było mi dane Człowieka poznać. Widziałam kilka wywiadów, czytałam nieco.  Sprawa trudna, świeża, bolesna.

I nie moja.

Ale jako że czytałam o Człowieku, to natknęłam się na stos dobrych rad, wyrzutów i połajanek. Nie odpowiem na nie, bo to nie moja sprawa, kto jakie ma zdanie o Człowieku z gór. Napiszę tylko o jednej rzeczy, która trochę mnie dotyczy.

Pieniądze.

Czytaj dalej

Miękkie serce

 

Pewnego razu, bardzo dawno temu,  kiedy Synka Przylepy nie było na świecie, weszła do mego gabinetu Pani z córką. Miałam zająć się córką, ale wpierw porozmawiałam z Panią. To była jedna z takich rozmów, których się nie zapomina, które zostają już w człowieku. Rozmowa była o życiu, o przemocy, biciu w głowę, o gromadzie dzieci z matką w jednej izbie i ojcu w drugiej, o braku wody bieżącej, o nałogu, chorobie i spalonych książeczkach zdrowia dzieci. Pani siedząca przede mną wyglądała tak, jakby była w wieku mojej mamy. Okazało się, że była młodsza ode mnie.

Czytaj dalej

Siedmiolatek i samobójstwo

Sobota. Wietrzny, jesienny dzień. Dzieciaki siedzą w kuchni zajadając owsiankę z żurawiną. Luźna rozmowa o byciu starym i młodym zostaje skwitowana przez BT.

Wolę już być starym dziadem, niż małym bobasem.

No raczej starym dziadem, to i tak kiedyś zostaniesz – odbijam piłeczkę.

A skąd wiesz? Może w wieku 30 lat umrę, albo popełnię samobójstwo – beztrosko stwierdza BT i dalej pochłania owsiankę.

A mnie w środku mrozi.

Czytaj dalej

Nie tylko słowa

Ostatnio byłam bardzo zajęta. Dnie spędzałam w pracy, w domu, w aucie. Wieczory zaś poświęcałam na czytanie. Czytałam. Dużo czytałam. Czytałam wywiady. Te za i te przeciw. Czytałam wypowiedzi lekarzy i prawników. Stanowiska fundacji, stowarzyszeń i indywidualne wpisy. Czytałam wypowiedzi kobiet i mężczyzn. Czytałam też projekt ustawy. Kilkakrotnie.

Im dłużej czytałam, tym bardziej było mi niewygodnie, tym ciężej, tym trudniej. Nie z powodu moich poglądów, ale z powodu tego, co zobaczyłam i usłyszałam.

Czytaj dalej