Etiopska historia

Gdy byłam dzieckiem nazywałam go wujkiem, choć pochodził z innego kraju. Był ciepły i przyjazny. Wujek G. większość swojego życia spędził w Etiopii. To była jego miłość, jego pasja. Pamiętam jak pokazywał oryginalne narodowe etiopskie stroje. Przebierał się w te długie, powłóczyste kolorowe szaty i opowiadał o swojej pracy, spotkaniach z królem etiopskim, o etiopskich zwyczajach.

Czytaj dalej

Wariaty

Wieczór. Synek Przylepa śpi. Starszaki myją zęby, przebierają się w piżamę. Krzątam się po ich pokoju, tu podniosę spodnie, tam skarpetki.

Mamo, a czy zwichnięcie i złamanie to jest to samo?

Nie, synku, zwichnięcie jest w stawie, czyli w miejscu, gdzie łączą się dwie kości, a złamana może zostać sama kość – odpowiadam i wywołuję wilka z lasu. Przytłacza mnie lawina pytań:

Czytaj dalej

On i Ona

Najpierw spotkałam Jego. Prowadziłam warsztaty na temat rozwoju małych dzieci, a On przysłuchiwał im się przechodząc obok. Zaproponował przeprowadzenie takich warsztatów u Niego w mieście. Choć z różnych względów to wydarzenie nie odbyło się, to dzięki temu poznaliśmy się. On – taktowny, przystojny. I mądry.

Czytaj dalej

Dwie matki

Wyobraź sobie taką sytuację: dwie matki, dwie różne historie. Jedna mówi, że nie będzie kładła dziecka na popołudniową drzemkę, bo potem do późnej nocy dziecko jej nie śpi, a jej to nie pasuje. Druga matka wspomina, że jej dziecko spokojnie do 22 z nią funkcjonowało i kładło się spać razem z nią. Jej to w ogóle nie przeszkadzało. Czy któraś z tych matek się myli? Która ma rację?

Czytaj dalej

Rodzicielstwo bez lukru

W ubiegłą sobotę minął dokładnie rok, od kiedy po raz trzeci zostałam mamą. Kiedyś może wrzucę opis, jak to było z narodzinami Synka Przylepy. Dziś pora na małe podsumowanie. Każde z moich dzieci jest inne. Mają inne temperamenty, potrzeby, mają nawet inne upodobania kulinarne. Niby to takie normalne, ale za każdym razem czułam się zdziwiona tym, że moje kolejne dziecko różni się od poprzedniego. Myślałam, że Synek Przylepa nie zaskoczy mnie tak bardzo. Byłam byłam przecież doświadczoną po wcześniejszej dwójce mamą. Rzeczywistość jednak okazała się inna.

Czytaj dalej

Carpe diem

Siedzę na drewnianym krzesełku w sali gimnastycznej. Nie, nie piszę matury. Przyszłam, bo Bi ma pasowanie pierwszoklasisty. Dzieci stoją dumnie, rodzice siedzą jeszcze dumniejsi. Przede mną zasiadł łysy pan i mi tą swoją łysą głową zasłania cały widok. Jakoś przeżyję.

Czytaj dalej

Czysty brud

Czysty brud, to taki brud, który zdarza się i już. Nie jest efektem braku higieny, bo myć się należy ze względu na szacunek do siebie i do innych. Z czystym brudem jest nieco inaczej. Czystego brudu nie trzeba się bać.

Czytaj dalej

Pójdź sobie na targ

Targ –tu kicz spotyka się z prawdziwym autentykiem. Na chodniku leżą skóry z dzika, obok na stoisku podróbki markowych perfum. Targ –  tu czas się trochę zatrzymał. Przekupki nadal sprzedają mleko w butelkach, jagody w słoikach i warkocze aromatycznego czosnku wyhodowanego na grządce.

Czytaj dalej

Życie na wsi

Życie na wsi nie musi być nudne.

Dzieci poszły parzyć herbatę, z własnoręcznie zerwanej pokrzywy, w kawiarce, na prawdziwym ogniu rozpalonym w swojej bazie. Bazie ukrytej w niedostępnym miejscu sadu. Tej bazie, którą rok temu nieomal puścili z dymem. Dziś do eksperymentowania wrócili mądrzejsi o nowe informacje – sypanie suchej trawy i przeterminowanej mąki nie ugasi ogniska, a wręcz przeciwnie, roznieci je jeszcze bardziej.

Czytaj dalej