Ogród

Jest coś niezwykłego w tym momencie, gdy wyrywam pachnące ziemią marchewki, gdy zbieram kwaskowate borówki i pękate kalarepy. Gdy smakuję słodkich truskawek i cierpkich porzeczek. Jest coś niesamowitego, gdy okoliczna trawa i krzewy napojone wodą wręcz buchają zielenią. Gdy w powietrzu po deszczu unosi się ozonowy zapach, a parująca, nagrzana ziemia spowita jest lekką mgiełką. To jest ten moment, gdy na chwilę przenoszę się w czasie i przestrzeni. Przenoszę się w inne miejsce.  Przez moment jestem tam, gdzie nie ma śmiertelnie chorych dzieci, dorosłych bijących słabszych, ostrych jak brzytwa wyzwisk. Gdzie nie ma bólu i łez. Przez moment jestem w miejscu, do którego tęsknię całe życie, choć przecież nigdy tam nie byłam. Jestem w miejscu, które było stworzone dla mnie, gdzie zaplanowano bym mieszkała. Przez krótki czas jestem tam. Jestem w Ogrodzie.

 

Obraz Radfotosonn z Pixabay

Czytaj dalej

Wyznanie

Wrzuciłam na Facebooka zdjęcie dyni, która sobie na dziko wyrosła w kompostowniku. Ja, jako Estera wrzuciłam, nie Pastuszka. A dodatkowo jeszcze zdjęcie dyniowego soku, którego produkcję zlecił Synek Przylepa.
No i mam te polubienia, komentarze, bo dynia faktycznie rośnie jak szalona, ma z 10 zalążków owoców i pnie się gdzie tylko zdoła.
Dynia ładna, ładny opis, ładne zdjęcie. No i się wpisuje w trend eko, fit i wegan.
Siedzę tak sobie wczoraj wieczorem, piję ten sok dyniowy i myślę, co by było, gdybym wrzuciła zdjęcie mojej rodziny z Mc Donalda. Bo takowe posiadamy i w takim przybytku bywamy. No własnie, co by było. Zdjęcia nie wrzucę, za to coś wyznam.
Czytaj dalej