Moja droga

Obudziłam się w niedawno z myślą, że pewien etap za mną. Pożegnałam weekendowe przesiadywanie dzieciaków w naszym łóżku. Pożegnałam czuwanie w pokoju gorączkującego dziecka, pożegnałam nocne pobudki. Dostrzegłam, że ten etap już się zamknął. Przywitałam wieczorne siedzenie w salonie i gadanie o grubych (o rany, bardzo grubych) sprawach. Przywitałam dyskusje na równym poziomie, trudne pytania i konfrontujące uwagi. Świat moich dzieci się zmienił. Potrzebuję dorosnąć do tego rodzicielstwa, potrzebuję nauczyć się, rozwinąć. Idę tą drogą od prawie piętnastu lat. Nie zamierzam się zatrzymywać. W końcu rodzicem będę już do końca moich dni.

 

 

źródło grafiki: Obraz Valiphotos z Pixabay

Czytaj dalej

Wypuść ból

Hafija wrzuciła taką piękną infografikę – listę pytań do świeżych mam i od wczoraj o niej myślę.

Cofnęłam się o 5 lat. Przypomniało mi się, co czułam w ciepłe, lipcowe przedpołudnie. Pamiętam ostatnie momenty, gdy potworne skurcze oplatały brzuch i kręgosłup, a ja miałam w głowie jedną, wyraźną myśl: „Wypuść ból” .
Bez względu na wszystko, raz za razem  wypuszczałam go. Pozwalałam , żeby zrobił swoje i odchodził. Nie walczyłam, nie spinałam się, choć ciało krzyczało. Właśnie wtedy przyszedł na świat Synek Przylepa.
Coś mi się te pięć lat temu zadziało. Ta myśl „wypuść ból” towarzyszyła mi jeszcze przez kilka następnych dni. Większość czasu spędzałam wtedy w naszej sypialni. W tle brzmiało Bethel Music Instrumental, zza okna sączyło się lipcowe słońce, a ja dalej wypuszczałam  ból. Ten ból  fizyczny i ten w sercu, bo on w tym momencie jakoś tak sam wypłynął. Zaczęły przypominać mi się te trudne rozmowy, te ostre słowa, te wszystkie zranienia, które gdzieś głęboko ukryłam.  I znów wypuszczałam ból, płacząc, z synkiem przy piersi, siedząc w tej sypialni.
Wypuszczałam, odpuszczałam, wybaczałam.
Połóg – mało się o nim mówi. Kobieta właśnie przebiegła maraton, pokonała ból, urodziła się jako matka, pożegnała starą siebie, uczy się definiować siebie na nowo. Bardzo to trudne. To poczucie bezradności, wrażliwość na wszystko i wszystkich dookoła. Serce jak na dłoni – odsłonięte, bezbronne.
Wszystko to wróciło do mnie wczoraj z powodu jednej infografiki.
Dla mnie, te pytania od Hafiji, są jak plaster na duszę, jak ciepły kocyk, jak podnóżek do stóp, jak fotel bujany.
Przypominają mi, że po zwycięskiej walce trzeba dać sobie odpocząć.
Kobieto, która wydałaś na świat dziecko, niech Moc będzie z Tobą.  Twoje miejsce jest w szeregach Avengersów.
Czytaj dalej

Kalambury

Ten moment, kiedy czterolatek chce się bawić w kalambury i myślisz, że ogarniasz temat, więc zaproponowałaś pokazywanie zwierząt. No bo zwierzęta są proste. Jakiś kot, pies, czy inna wiewiórka.
Czterolatek i tak pokazuje cały czas pszczołę, bo mu się podoba, ale zaraz będzie twoja kolej na pokazywanie. Zaraz ty wcielisz się w aktora.
Jesteś w tym dobra. Jesteś zwycięzcą.
Więc czekasz na tego słonia, czy choćby ślimaka, a on zbliża się i wyraźnie szepcze
– DUNKLEOSTEUS.
Czytaj dalej

Dziewczyna z lasu

Kilka dni temu natrafiłam na informację, że zaginęła dziewczyna. Poszła na spacer i już nie wróciła. Ostatecznie została odnaleziona. Poczytałam wiadomości o niej i tak jakoś bardzo mi zapadła w serce. W pewnym momencie mojego życia też  miałam dwójkę dzieci. Dokładnie w takim wieku, jak jej maluchy. I zaczęłam przypominać sobie jak to było. Dwójka małych dzieci.  Wtedy różne rzeczy mogą się wydarzyć. Szczególnie, gdy na kilka dni zostanie się tylko z maluchami, bez nikogo. Można chodzić pół dnia w piżamie. Można przez cały dzień odsypiać nieprzespaną noc.  Można nie myć się i nie czesać włosów. Można wiele dni żywić się gotowanym makaronem i kanapkami. Można samemu chodzić dookoła domu płacząc z bezsilności. 
Czytaj dalej

Dzieci wychowują się przy okazji

Dzieci wychowują się przy okazji. Między porannym zrywaniem z łóżka, a wieczornym zaganianiem do mycia zębów. Między gotowaniem obiadu, a odrabianiem lekcji. W tych setkach poleceń dziennie, w tych napomnieniach i połajankach. W żartach, śmiechach i wygłupach. Dzieci wychowują się, gdy nam się nie chce nawet podnieść oczy znad monitora, na: „Mamo, a dlaczego…”. Dzieci wychowują się słysząc zdawkowe „Poczekaj”, gniewne „Zamknij się”, czy szybko rzucone „Za moment”.

Czytaj dalej

Wolny dzień matki

Od czasu do czasu dzieci mają wolne od szkoły. Co za tym idzie i matka ma wolne. Tak też było w piątek. Plany na spędzenie wolnego dnia matki poczyniłam już miesiąc temu. Odwiedzić chciałam znajomą. Nie widziałyśmy się dawno, dzieci nasze się lubią. Także tego.

Harmonogram dnia zawierał pobudkę, śniadanie, wyjazd i powrót w godzinach około-południowych, coby Synek Przylepa na drzemkę zdążył do domu. Żeby wszyscy byli szczęśliwi i w dobrym humorze i wyspani. Tak na spokojnie, bez spiny. Kunsztownie rozpisany plan wziął w łeb. Synek Przylepa, zamiast spać do 7.30, zdecydował, że zacznie dzień od 6. Tak dla odmiany.

Czytaj dalej

Dwie matki

Wyobraź sobie taką sytuację: dwie matki, dwie różne historie. Jedna mówi, że nie będzie kładła dziecka na popołudniową drzemkę, bo potem do późnej nocy dziecko jej nie śpi, a jej to nie pasuje. Druga matka wspomina, że jej dziecko spokojnie do 22 z nią funkcjonowało i kładło się spać razem z nią. Jej to w ogóle nie przeszkadzało. Czy któraś z tych matek się myli? Która ma rację?

Czytaj dalej