Ognisko przy drodze

W grudniu nie zrobiłam remanentu sumienia, nie rozliczyłam się z wykonanych zadań, nie odhaczyłam zdobytych sprawności. Jednak w ferworze wszechobecnych podsumowań zaczęłam się zastanawiać, po co piszę. Co to daje? Czy jest jakiś dalszy cel niż to, że po prostu lubię to robić.
Potem przeczytałam wszystkie swoje wpisy. Niektóre były takie sobie, inne jakby zupełnie nie z tego świata. Sprawiły, że płakałam zdziwiona i zaskoczona własnymi słowami.
Nie wiem, co ten blog daje ludziom, ale po miesiącu przemyśleń wiem, co chciałabym, by dawał. Wiem też, kim ja chciałabym być. Ja – pisząca blogerka ( ach, cóż za modne słowo).
To spóźnione życzenia dla czytelnika. I dla mnie.
Chciałabym rozpalić ognisko przy drodze, którą idzie człowiek. I dać możliwość ogrzania się temu, kto tego potrzebuje. Rozpalić ognisko, do którego można przyjść, usiąść, nakarmić się i odpocząć. Zamiast rzucać słowa, zimne, ostre, konfrontacyjne, chciałabym rzucić trochę światła, podzielić się ciepłem. Chciałabym skorzystać z danej mi mądrości i mówić jak być strażnikiem swojego sumienia, zamiast pilnować i rozliczać innych. Zamiast nagminnie korzystać z darowanej mi wolności słowa, chciałabym wybierać roztropnie i ważyć wypowiedziane zdania. Chciałabym pisać o podnoszeniu głowy, nie zadzierając przy tym nosa.
Co daje takie ognisko? Materialnie nie daje nic. Żadnych nowych umiejętności, żadnych dyplomów, pieniędzy żadnych. Ale jeśli ktoś tak posiedzi, trochę odpocznie, zamyśli się i zaduma, pomilczy w ciszy, pozna serce kogoś innego, to dowie się czegoś i o sobie.
Potem pójdzie dalej swoją drogą, może z lżejszym nieco sercem i szerzej otwartymi oczami.
Każdy ma do przebycia swój szlak, swoje wyzwania, swoje trudy i walki do pokonania. Jesteśmy tu tylko na chwilę. Zatrzymam się na moment. Rozpalę ognisko, nie rzucę kłody.

 

Źródło grafiki: pixabay.com

To też może Cię zainteresować

2 komentarze

  1. Często się zastanawiam odwiedzając blogi nad motywacją pisania bo u mnie to jakby foto-pamiętnik i listy do rodziny i znajomych rozproszonych po kraju i świecie. To odpowiedź na pytanie „a co tam u Ciebie?”
    Twoja motywacja mi się podoba i przypomina mi te cudowne emocje które czułam, gdy w dawnych, starych, dobrych westernach grupa kowboi rozpalała wieczorem ognisko a przypadkowi jeźdźcy dołączali do nich nawet bez pytania, bo się wiedziało, że ogień jest dla wszystkich i miejsce przy ognisku na koc i łyk gorącej kawy.
    Rozpalaj i podtrzymuj ogień, raz Ty dla kogoś a raz ktoś dla Ciebie.

    1. Jak pięknie napisałaś o tych kowbojach. Tak to właśnie jest. Ja kocham ogniska! Dzieciństwo na wsi to wspomnienia płonącego ognia i ludzi grzejących się dookoła. Ognisko zbliża, daje wspólnotę, dobrze nastraja. Pozdrawiam ciepło. I dziękuje za świetne życzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *